W
„Gazecie Wyborczej” ukazały się listy w związku z
artykułem Jacka Żakowskiego „Ja, Murzyn”, w którym zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych nazwano dyskryminacją. Autorka jednego z listów trafnie zauważyła, że takie postawienie sprawy czyni z walki z dyskryminacją narzędzie do dbania o własne interesy. Dlatego, gdy następnym razem, ktoś powoła się na szlachetne idee w jakiejś sprawie, warto się będzie zastanowić, czy robiąc tak nie spłyca ich tylko po to, żeby zadbać o własną sprawę.